Stres nasz powszedni, czyli gotowanie żaby.

 "W rzeczy samej, nic nie jest złem ani dobrem samo przez się, tylko myśl nasza czyni to i owo takim". W. Shakespeare, Hamlet


    Zacytowałam Hamleta, chociaż Shakespeare prawdopodobnie czerpał ze starożytnych filozofów: : "Niepokoją nas nie rzeczy, lecz nasze mniemania o rzeczach" rzekł Epiktet z Hierapolis urodzony dawno temu, bo w 55 r.n.e.
    Czyli rzec można - prawda stara jak świat, ale Shakespeare ujął to ładniej.
    Człowiek, jako istota rozumna, ma skłonność oraz ogromną potrzebę nadawania znaczenia wszystkiemu, co dzieje się wokół. O co chodzi?

    Pogadajmy o stresie.

    Stres towarzyszy nam ciągle: od urodzenia do śmierci. Mówiąc w skrócie - jeśli odczuwasz stres, to znaczy, że żyjesz. Stres w ujęciu biologicznym to po prostu bodziec. Ten bodziec nie musi oznaczać nic złego. On po prostu jest sygnałem do działania. Takim bodźcem jest uczucie głodu - jeśli odczuwasz głód, wtedy idziesz coś zjeść. Takim bodźcem jest również widok dzikiej bestii, która chce zjeść Ciebie - wtedy lepiej uciekaj. Innymi słowy stres to każdy bodziec z otoczenia, który powoduje konieczność reakcji. Dlaczego stres ma tak zły PR?

    Wszystko, co stawia przed Tobą jakieś wymagania jest stresorem. Nie każdy stresor powoduje negatywne konsekwencje. Negatywne konsekwencje pojawiają się dopiero po przekroczeniu pewnego dopuszczalnego poziomu wytrzymałości.
    Co o tym decyduje? Zajmę się dzisiaj stresem przewlekłym i sposobami radzenia sobie. Stres traumatyczny i dopuszczalny poziom wytrzymałości w tym kontekście to zupełnie inna historia.
    
    I tu jest czas na opisanie syndromu gotowanej żaby. Jeśli wrzucisz żabę do wrzątku, żaba natychmiast wyskoczy. Ale jeśli wrzucisz żabę do zimnej wody, którą stopniowo będziesz podgrzewać, żaba będzie przyzwyczajać się do coraz wyższej temperatury tak długo, aż się ugotuje. Jeśli warunki, w których funkcjonujesz stopniowo zmieniają się na coraz gorsze, i Ty stopniowo się do nich przyzwyczajasz, może zdarzyć się, że nadejdzie moment takiego zmęczenia, że nie będziesz w stanie skorzystać z żadnych zasobów, żeby zmienić swoją sytuację. Żabie udka na kolację.

    Wróćmy do tego, jak funkcjonujemy w korelacji z otoczeniem i co Hamlet miał na myśli.

    Stresor to bodziec z otoczenia. Pierwszą Twoją reakcją na stresor jest ocena sytuacji. Jeśli masz wykupione AC, szkoda parkingowa w postaci zarysowanych drzwi czy stłuczonego reflektora będzie miała dla Ciebie zupełnie inne znaczenie niż w sytuacji, kiedy AC nie posiadasz. Jeśli oceniasz sytuację jako nieszkodliwą, stresor jako bodziec z otoczenia nie wywoła u Ciebie nic więcej, poza tzw. reakcją krótkotrwałą, która jest nieprzyjemna, ale trwa tylko chwilę. Polega na aktywacji współczulnego układu nerwowego (zwężenie naczyń krwionośnych w skórze, podwyższenie tętna, ciśnienia krwi i poziomu cukru) na zasadzie "O żesz k...! Dobrze że mam ubezpieczenie!". Po ocenie sytuacji stresor może okazać się nieszkodliwy lub wręcz mobilizujący.
    
    Rzecz jasna, każdy reaguje inaczej. Znam osoby, którym pomimo posiadania ubezpieczenia taka sytuacja "zrobi dzień". Od czego to zależy? Częściowo od typu osobowości, ale jednocześnie od naszych zasobów odporności na stres, o które trzeba dbać i stale je powiększać, ponieważ mają one ogromne znaczenie. Zatrzymajmy się na chwilę przy stresie przewlekłym.
    Stresory drugoplanowe są tak powszechne, jak niedoceniane. Długo trwające napięcie, powodowane na przykład trudnymi relacjami w pracy czy w małżeństwie, kłopotami finansowymi lub osobistymi czy też innymi czynnikami, których nie możemy zmienić może ugotować żabę. Długotrwałe napięcie to właśnie ten rodzaj stresu, który jest szkodliwy dla naszego zdrowia powodując zaburzenia koncentracji, bóle głowy, mięśni, kręgosłupa i problemy skórne. Zwracaj uwagę na sygnały z ciała, być może właśnie wokół Ciebie woda zaczyna wrzeć.

    Wróćmy na chwilę do zasobów odporności na stres. Jesteś osobą, która widzi szklankę do połowy pełną czy do połowy pustą?
    Dobrze jest widzieć szklankę taką, jaka JEST. Czyli realnie oceniać sytuację. Realna ocena sytuacji pomaga świadomie korzystać z własnych zasobów, które umożliwiają znacznie lepsze radzenie sobie z długo trwającym obciążeniem emocjonalnym lub w sytuacjach krytycznych.
    Kiedy mówimy o zasobach odporności na stres, mamy na myśli kilka kategorii, które chciałabym tylko krótko zasygnalizować. Dobra sytuacja materialna jest bez wątpienia ważnym zasobem, w przypadku braku AC pozwoli załatwić temat szkody parkingowej prawie bezboleśnie. Zasobami odporności na stres, o których warto wspomnieć są również: zasoby fizyczne (dobre zdrowie i kondycja fizyczna), informacyjne (poziom wykształcenia, wiedza specjalistyczna lub wiedza jak i gdzie szukać informacji), kulturowe (celebrowanie świąt, rytuały rodzinne - dające stałe punkty odniesienia i poczucie bezpieczeństwa i ciągłości), społeczne (osadzenie w sieci społecznej wzmacnia poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji) oraz zasoby intrapersonalne, wewnętrzne, czyli samoocena oraz trwałe i zintegrowane poczucie własnego ja.
    Jak widać w zamieszczonym opisie, zasoby odporności na stres możemy wzmacniać w wielu wymiarach: możemy zdobywać wiedzę, dbać o reacje z bliskimi osobami, poszerzać grono bliskich znajomych, uczestniczyć w grupach wsparcia, rozwijać hobby i zainteresowania, pracować nad rozwojem osobistym, samooceną, uczyć się technik relaksacji i korzystać z nich. Twoje zasoby odporności połączone z Twoją indywidualną oceną poznawczą stresora, z którym masz do czynienia mają doniosły wpływ na to, jak sobie z nim poradzisz. Przejdźmy do:

Radzenia sobie ze stresem.

    Radzenie sobie ze stresem można krótko opisać jako wykorzystanie zasobów odporności na stres w celu ograniczenia reakcji wywołanej przez stresor. Ładna definicja, ale w praktyce bywa różnie. Przyjrzyjmy się tematowi z dystansu.
    Komponentami poznawczymi każdej strategii radzenia sobie są racjonalność, elastyczność i dalekowzroczność. Innymi słowy dobrze jest, kiedy potrafisz racjonalnie ocenić sytuację. Dobrze jest również, kiedy dysponujesz różnorodnymi strategiami radzenia sobie - masz w czym wybierać. Dobrze jest również patrzeć dalekowzrocznie, to znaczy przewidywać konsekwencje różnych strategii radzenia sobie. Dobrym przykładem jest tu alkohol. Wiele osób wysokofunkcjonujących, odnoszących sukcesy w pracy zawodowej, zajmujących wysokie stanowiska i obarczonych dużą odpowiedzialnością konsekwencje negatywnego wpływu codziennego niewinnego drinka poprawiającego nastrój po pracy odczuwa dopiero na etapie zaawansowanej choroby alkoholowej. Dalekowzroczność jest ważna.

    Strategie radzenia sobie możemy ogólnie podzielić na dwa rodzaje: strategie skoncentrowane na problemie oraz skoncentrowane na emocjach.
    Strategie skoncentrowane na problemie obejmują takie działania, jak na przykład: opanowanie stresora, świadomość przyczyn stresu, planowanie rozwiązania, racjonalne wykorzystanie swoich zasobów. Natomiast strategie skoncentrowane na emocjach opierają się głównie na opanowaniu reakcji emocjonalnej. Dobrą stroną może być w tej strategii  poszukiwanie na przykład pozytywnych aspektów trudnej sytuacji czy też działania poprawiające nastrój jak techniki relaksacyjne, sport czy hobby. Myślą przewodnią jest wprowadzanie organizmu w stan inny niż stan doświadczanego stresu. Im częściej tym lepiej. Pojawia się tu jednak jedno niebezpieczeństwo: w dłuższej perspektywie może zadziałać mechanizm unikania lub zaprzeczania, który pomocny nie jest. Ale to temat na oddzielny wpis.
    Co z tego wszystkiego wynika dla Ciebie?
Powyżej opisane strategie są skuteczne w zależności od sytuacji i rodzaju przeżywanego stresu. Przy nagłych, trudnych problemach skuteczniejsza będzie strategia skoncentrowana właśnie na nich. Jeżeli natomiast masz po prostu stresującą pracę i nie chcesz lub nie możesz jej zmienić, skup się na działaniu długofalowym i zapewnieniu sobie na stałe sposobów obniżania napięcia.
    Często osoby ambitne, nastawione we wszystkim na sukces potrafią ze względu na pewne przyzwyczajenia stosować, najczęściej bardzo skutecznie, tylko ten pierwszy rodzaj strategii. Osoby takie w konfrontacji z sytuacją, na którą nie mają wpływu, (czyli strategia skoncentrowana na rozwiązaniach nie działa) doświadczają skrajnej bezradności i często właśnie wtedy zgłaszają się na terapię. Dobrym przykładem jest sytuacja choroby lub żałoby. Czasem nie da się znaleźć rozwiązania. Czasem trzeba się skupić na emocjach. Czasem trzeba te emocje dopuścić - i po prostu je przeżyć.

    

Komentarze

Popularne posty